Glymphid odwrócił się
i poprowadził Obi-Wana i Restę w kierunku durabetonowej kopuły nad bramą miejską. Strażnik ledwie ich zauważył, gdy wsiadali do turbowindy, by zjechać do samego serca Clandes. Obi-Wan spodziewał się, że Clandes będzie przypominało stolicę. Miał rację, ale tylko częściowo. W ChikatLik rój zajął sobie na dom jaskinię powstałą na skutek naturalnej erozji. Tu natomiast ściany lśniły, stopione na szkło. Obi-Wan zdał sobie sprawę, że ta jaskinia została utworzona przez podziemne wulkany, a jej mieszkańcy wprowadzili się tu jakiś milion lat po ochłodzeniu się stopionego kamienia. Nowi właściciele pobudowali się po prostu na dawnej architekturze XTingów. Resta nie odzywała się od chwili, kiedy weszli do środka, ale teraz szepnęła: - Widzi ten kamienny niski budynek pod wieżą? Obi-Wan skinął głową.
Menu
- Główna
- Newralgicznym ośrodkiem była
- Obi-Wan miał jednak
- Na obiekty ataku
- Kit przyjrzał się
- Mieli dziesiątki gatunków
- - Coś powiem
- Na rynek prowadziło
- Glymphid odwrócił się
- - To elektrownia.
- Ta myśl otrzeźwiła
- Do tej pory
- Ofiara miała na
- Ale nadzieja jest
- Czy ZJ włączy
- Może by go
- Włosy na głowie
- Kikuty odciętych ramion
- Jedi nie wiedział,
- Urządzenie służyło mu
- Był w stanie
- Miecz świetlny Kita
- Nie miał punktu
- Spojrzał na chronometr
- Każda kropla wody
- Wsunął się do
- Jeszcze więcej zamieszania,
- Strażnicy wrzeszczeli i
- Takiej jatki właśnie
- Trzy żołądki G'Mai
- Na razie wyprostowała
- Mapa strony