Glymphid odwrócił się

i poprowadził Obi-Wana i Restę w kierunku durabetonowej kopuły nad bramą miejską. Strażnik ledwie ich zauważył, gdy wsiadali do turbowindy, by zjechać do samego serca Clandes. Obi-Wan spodziewał się, że Clandes będzie przypominało stolicę. Miał rację, ale tylko częściowo. W ChikatLik rój zajął sobie na dom jaskinię powstałą na skutek naturalnej erozji. Tu natomiast ściany lśniły, stopione na szkło. Obi-Wan zdał sobie sprawę, że ta jaskinia została utworzona przez podziemne wulkany, a jej mieszkańcy wprowadzili się tu jakiś milion lat po ochłodzeniu się stopionego kamienia. Nowi właściciele pobudowali się po prostu na dawnej architekturze XTingów. Resta nie odzywała się od chwili, kiedy weszli do środka, ale teraz szepnęła: - Widzi ten kamienny niski budynek pod wieżą? Obi-Wan skinął głową.

Menu