Na rynek prowadziło

wejście z najniższego poziomu. Wokół panował ogromny tłok, stragany stały praktycznie jeden na drugim, handlując dziesiątkami rozmaitych towarów. Mieszkańcy Clandes specjalnie przybywali na powierzchnię, by zaopatrzyć się w egzotyczne i wyszukane towary. Po półgodzinnym zmaganiu z częściami straganu Obi-Wan udawał, że ustawia rzeźby, dopóki kątem oka nie pochwycił znaku Resty. Zajął się więc kolejnym klientem, żółtawym Glymphidem, którego podłużna głowa pasowała do reszty chudego ciała. - Masz rzeźbę banthy? - zapytał Glymphid. - Tęsknię za domem. Były to umówione słowa hasła rozpoznawczego. Obi-Wan sprzedał mu rzeźbioną laskę. - To jest doskonałe - rzekło stworzenie z Ploo Dwa. - Chciałbym więcej tych drobiazgów, ale na zamówienie. Zainteresowany? Obi-Wan skinął głową.

Menu