Na rynek prowadziło
wejście z najniższego poziomu. Wokół panował ogromny tłok, stragany stały praktycznie jeden na drugim, handlując dziesiątkami rozmaitych towarów. Mieszkańcy Clandes specjalnie przybywali na powierzchnię, by zaopatrzyć się w egzotyczne i wyszukane towary. Po półgodzinnym zmaganiu z częściami straganu Obi-Wan udawał, że ustawia rzeźby, dopóki kątem oka nie pochwycił znaku Resty. Zajął się więc kolejnym klientem, żółtawym Glymphidem, którego podłużna głowa pasowała do reszty chudego ciała. - Masz rzeźbę banthy? - zapytał Glymphid. - Tęsknię za domem. Były to umówione słowa hasła rozpoznawczego. Obi-Wan sprzedał mu rzeźbioną laskę. - To jest doskonałe - rzekło stworzenie z Ploo Dwa. - Chciałbym więcej tych drobiazgów, ale na zamówienie. Zainteresowany? Obi-Wan skinął głową.
Menu
- Główna
- Newralgicznym ośrodkiem była
- Obi-Wan miał jednak
- Na obiekty ataku
- Kit przyjrzał się
- Mieli dziesiątki gatunków
- - Coś powiem
- Na rynek prowadziło
- Glymphid odwrócił się
- - To elektrownia.
- Ta myśl otrzeźwiła
- Do tej pory
- Ofiara miała na
- Ale nadzieja jest
- Czy ZJ włączy
- Może by go
- Włosy na głowie
- Kikuty odciętych ramion
- Jedi nie wiedział,
- Urządzenie służyło mu
- Był w stanie
- Miecz świetlny Kita
- Nie miał punktu
- Spojrzał na chronometr
- Każda kropla wody
- Wsunął się do
- Jeszcze więcej zamieszania,
- Strażnicy wrzeszczeli i
- Takiej jatki właśnie
- Trzy żołądki G'Mai
- Na razie wyprostowała
- Mapa strony