- Coś powiem
- rzekła. - Idziemy, sprzedamy towar, a ty możesz popatrzeć pierwszy. Ty, ja, już robiliśmy interes. - Druga para pokrytych pierścieniami rąk Resty uniosła szatę, ukazując rządek miedzianych opasek przy pasie. Każda z nich oznaczała wcześniejszy pobyt w Clandes, a było ich tyle, że samego pasa prawie nie było widać. -My zarobić kredyty, wy zarobić kredyty. Lepszy biznes z przyjaciela-mi. Co powie? Strażnik przyglądał im się przez chwilę, wreszcie uniósł jasną, krzaczastą brew i wyciągnął dłoń. Resta włożyła w nią mały, brzęczący woreczek. Strażnik zajrzał do środka i uśmiech rozciągnął jego mięsistą twarz pod niechlujnym zarostem. Odstąpił na bok. Karawana weszła do miasta. Obi-Wan niebawem ucieszył się, że zadbał o ukrycie twarzy i zamaskowanie sylwetek, bo od razu pojawił się nad nimi robot sondujący, bez wątpienia przekazując obraz karawany do jakiegoś komputerowego centrum ochrony.
Menu
- Główna
- Newralgicznym ośrodkiem była
- Obi-Wan miał jednak
- Na obiekty ataku
- Kit przyjrzał się
- Mieli dziesiątki gatunków
- - Coś powiem
- Na rynek prowadziło
- Glymphid odwrócił się
- - To elektrownia.
- Ta myśl otrzeźwiła
- Do tej pory
- Ofiara miała na
- Ale nadzieja jest
- Czy ZJ włączy
- Może by go
- Włosy na głowie
- Kikuty odciętych ramion
- Jedi nie wiedział,
- Urządzenie służyło mu
- Był w stanie
- Miecz świetlny Kita
- Nie miał punktu
- Spojrzał na chronometr
- Każda kropla wody
- Wsunął się do
- Jeszcze więcej zamieszania,
- Strażnicy wrzeszczeli i
- Takiej jatki właśnie
- Trzy żołądki G'Mai
- Na razie wyprostowała
- Mapa strony