Mieli dziesiątki gatunków

suszonych siekanych grzybów, perfumy, zabawki, rzadkie przyprawy z pustynnych jaskiń, pachnące olejki do kąpieli i sypialni, rzeźby wykonane ze skamieniałych kości dawno nieistniejących stworzeń, które przemierzały pustynie Cestusa w czasach, kiedy jeszcze ziemia była żyzna i wilgotna. Brodaty, blady strażnik przyjrzał się ofercie i zarechotał. - Nie ma dzisiaj zbytu na takie głupoty. Wszyscy się boją. Może lepiej zawróćcie i pokażcie się kiedy indziej. Głupia gadka. Strażnik doskonale wiedział, że karawana przebyła wiele kilometrów, aby znaleźć się przed bramami miasta. Mają mało wody i żywności, pewnie dawno też nie spali pod dachem. Obi-Wan zastanawiał się, czy strażnik miał równie słaby umysł, jak dowcip. Może warto byłoby spróbować... Zanim jednak wprowadził w życie zamiar wpłynięcia na umysł strażnika, na czoło karawany wysunęła się Resta.

Menu