Takiej jatki właśnie
miał nadzieję uniknąć. Uciekać. Na drodze stanął mu ogromny technik, wymachując łomem. Jedi poczuł mdłości, gdy wśliznął się w zasięg wirujących ramion i wydarł olbrzymowi łom z garści. Pchnął napastnika na ścianę. Oczy technika powędrowały w głąb czaszki, a całe ciało ogarnął paraliż spowodowany jednym celnym uderzeniem w splot barkowy. - Śpij - rzucił Kit Fisto, pozwalając mu osunąć się na podłogę. -Życie jest snem. Lub koszmarem, pomyślał. I to takim, z którego coraz więcej Cestian po prostu się nie obudzi. ROZDZIAŁ 65 W salach pałacu ChikatLik panował grobowy nastrój. Clandes zameldowało, że dopływ wody zostanie zmniejszony do jednej czwartej zapotrzebowania, a przywrócenie normalnego stanu rzeczy zajmie wiele dni, jeśli nie tygodni. W ciągu tego okresu, jeśli nikt nie dostarczy wody do miasta, Clandes groziła bezprecedensowa katastrofa społeczna.
Menu
- Główna
- Newralgicznym ośrodkiem była
- Obi-Wan miał jednak
- Na obiekty ataku
- Kit przyjrzał się
- Mieli dziesiątki gatunków
- - Coś powiem
- Na rynek prowadziło
- Glymphid odwrócił się
- - To elektrownia.
- Ta myśl otrzeźwiła
- Do tej pory
- Ofiara miała na
- Ale nadzieja jest
- Czy ZJ włączy
- Może by go
- Włosy na głowie
- Kikuty odciętych ramion
- Jedi nie wiedział,
- Urządzenie służyło mu
- Był w stanie
- Miecz świetlny Kita
- Nie miał punktu
- Spojrzał na chronometr
- Każda kropla wody
- Wsunął się do
- Jeszcze więcej zamieszania,
- Strażnicy wrzeszczeli i
- Takiej jatki właśnie
- Trzy żołądki G'Mai
- Na razie wyprostowała
- Mapa strony