Strażnicy wrzeszczeli i
umierali. Ta cestiańska afera z każdą chwilą staje się coraz paskudniejsza, pomyślał Kit Fisto z goryczą. Te ponure rozmyślania zginęły jednak w wirze promienistej klingi, która cięła powietrze wokół niego. Strażnicy padali na ziemię. Powoli ogarniała go bitewna gorączka, ten wyjący demon, którego z wielkim trudem więził w klatce dyscypliny; teraz to on objął we władanie mordercze ostrze Formy I. Usłyszał syrenę, zanim jeszcze skończył walkę, a była to właściwie ostatnia chwila. Wydało mu się, że dopiero teraz usłyszał ten dźwięk, który rozlegał się już od jakiegoś czasu. Był tak skoncentrowany, że wszystko, co działo się na zewnątrz, po prostu do niego nie docierało. Wokół niego leżały ciała ośmiu strażników. Kit skrzywił się i zmełł w ustach przekleństwo, którego wstydziłby się powtórzyć w obecności Rady Jedi.
Menu
- Główna
- Newralgicznym ośrodkiem była
- Obi-Wan miał jednak
- Na obiekty ataku
- Kit przyjrzał się
- Mieli dziesiątki gatunków
- - Coś powiem
- Na rynek prowadziło
- Glymphid odwrócił się
- - To elektrownia.
- Ta myśl otrzeźwiła
- Do tej pory
- Ofiara miała na
- Ale nadzieja jest
- Czy ZJ włączy
- Może by go
- Włosy na głowie
- Kikuty odciętych ramion
- Jedi nie wiedział,
- Urządzenie służyło mu
- Był w stanie
- Miecz świetlny Kita
- Nie miał punktu
- Spojrzał na chronometr
- Każda kropla wody
- Wsunął się do
- Jeszcze więcej zamieszania,
- Strażnicy wrzeszczeli i
- Takiej jatki właśnie
- Trzy żołądki G'Mai
- Na razie wyprostowała
- Mapa strony