Jeszcze więcej zamieszania,
jeszcze więcej szkód. Może obejdzie się bez dalszych ofiar. Najwyższy czas uciekać. Kit Fisto opuścił nastawnię i od razu wpadł na powracającą grupę strażników. Wyprzedził ich o ułamek sekundy, błyskając mieczem świetlnym. Musiał walczyć w obronie własnej, usiłował jednak unikać śmiertelnych ciosów. Oni tylko próbowali wykonywać swoją robotę. Przyszedł jednak moment, kiedy nie mógł już dłużej tylko się bronić. Po zażartej walce położył dwóch ludzi, Trzeci podniósł broń, ale Jedi skoczył przez poręcz i wylądował w półprzysiadzie dwa piętra niżej. Tu było jeszcze więcej strażników. Miecz świetlny zdawał się żyć własnym życiem; zanim jeszcze padły strzały, zablokował jeden, potem dwa, trzy, cztery miotacze... Kit nagle znalazł się w samym środku napastników; zacisnął wargi i zmrużył oczy.
Menu
- Główna
- Newralgicznym ośrodkiem była
- Obi-Wan miał jednak
- Na obiekty ataku
- Kit przyjrzał się
- Mieli dziesiątki gatunków
- - Coś powiem
- Na rynek prowadziło
- Glymphid odwrócił się
- - To elektrownia.
- Ta myśl otrzeźwiła
- Do tej pory
- Ofiara miała na
- Ale nadzieja jest
- Czy ZJ włączy
- Może by go
- Włosy na głowie
- Kikuty odciętych ramion
- Jedi nie wiedział,
- Urządzenie służyło mu
- Był w stanie
- Miecz świetlny Kita
- Nie miał punktu
- Spojrzał na chronometr
- Każda kropla wody
- Wsunął się do
- Jeszcze więcej zamieszania,
- Strażnicy wrzeszczeli i
- Takiej jatki właśnie
- Trzy żołądki G'Mai
- Na razie wyprostowała
- Mapa strony