Nie miał punktu
zaczepienia. W jego umyśle pojawiły się pierwsze ślady przerażenia. Kit Fisto zdławił je natychmiast, koncentrując się na każdym ruchu; w pełnym skupieniu pozwalał Mocy odnaleźć drogę pomiędzy szalejącymi prądami. Metr po metrze dotarł do drabinki, niezbyt wysoko nad jego głową. Kit skoncentrował się, zanurkował, błyskawicznie zatoczył pętlę i wyskoczył z wody, chwytając się ostatnich szczebli. Drżał na całym ciele - roztopiony śnieg był równie lodowaty, jak woda w kotle wrząca. Musiał odczekać chwilę, aż jego ciało przywykło do normalnej temperatury i drgawki ustąpiły. Tu, po drugiej stronie skanerów, mógł bezpiecznie wspiąć się po ścianie i dotrzeć do skrzynki zaciskowej na drugim poziomie. Przylgnął do ściany i czekał. Czekał. Coś było nie tak. Val Zsing i jego ludzie powinni już dawno tam dotrzeć.
Menu
- Główna
- Newralgicznym ośrodkiem była
- Obi-Wan miał jednak
- Na obiekty ataku
- Kit przyjrzał się
- Mieli dziesiątki gatunków
- - Coś powiem
- Na rynek prowadziło
- Glymphid odwrócił się
- - To elektrownia.
- Ta myśl otrzeźwiła
- Do tej pory
- Ofiara miała na
- Ale nadzieja jest
- Czy ZJ włączy
- Może by go
- Włosy na głowie
- Kikuty odciętych ramion
- Jedi nie wiedział,
- Urządzenie służyło mu
- Był w stanie
- Miecz świetlny Kita
- Nie miał punktu
- Spojrzał na chronometr
- Każda kropla wody
- Wsunął się do
- Jeszcze więcej zamieszania,
- Strażnicy wrzeszczeli i
- Takiej jatki właśnie
- Trzy żołądki G'Mai
- Na razie wyprostowała
- Mapa strony