Nie miał punktu

zaczepienia. W jego umyśle pojawiły się pierwsze ślady przerażenia. Kit Fisto zdławił je natychmiast, koncentrując się na każdym ruchu; w pełnym skupieniu pozwalał Mocy odnaleźć drogę pomiędzy szalejącymi prądami. Metr po metrze dotarł do drabinki, niezbyt wysoko nad jego głową. Kit skoncentrował się, zanurkował, błyskawicznie zatoczył pętlę i wyskoczył z wody, chwytając się ostatnich szczebli. Drżał na całym ciele - roztopiony śnieg był równie lodowaty, jak woda w kotle wrząca. Musiał odczekać chwilę, aż jego ciało przywykło do normalnej temperatury i drgawki ustąpiły. Tu, po drugiej stronie skanerów, mógł bezpiecznie wspiąć się po ścianie i dotrzeć do skrzynki zaciskowej na drugim poziomie. Przylgnął do ściany i czekał. Czekał. Coś było nie tak. Val Zsing i jego ludzie powinni już dawno tam dotrzeć.

Menu