Był w stanie

spowolnić tempo ześlizgiwania się, ale wiedział, że nie da rady wspiąć się z powrotem. Jeśli plan się nie powiedzie, wpadną w prawdziwe kłopoty. Zgodnie z informacją, woda z tamy w Dashta przepływała śluzą przez rów w godzinnych cyklach. Nie było możliwości obejścia tej części -musiał się przygotować. Usłyszał grzmot, zanim jeszcze ujrzał falę -ogromną, pulsującą masę wody, która wstrząsnęła durabetonem i pokonała zakręt jak wściekły, pędzący potwór. Kit zwinął się w kłębek i pozwolił, żeby fala uniosła go wzdłuż kanału, aż do miejsca spadku. Przez parę minut gnał z prądem, jakby nigdy w życiu nie opuszczał Glee Anselm. Przypływ cisnął nim o ścianę, ale Kit rozluźnił się i pozwolił nieść tej sile, wyczuwając ciśnienie i puste miejsca w szalejącym żywiole. Przed nim była krata - potężne metalowe pręty zespawane tak, aby przelot między nimi nie był większy od pięści.

Menu