Był w stanie
spowolnić tempo ześlizgiwania się, ale wiedział, że nie da rady wspiąć się z powrotem. Jeśli plan się nie powiedzie, wpadną w prawdziwe kłopoty. Zgodnie z informacją, woda z tamy w Dashta przepływała śluzą przez rów w godzinnych cyklach. Nie było możliwości obejścia tej części -musiał się przygotować. Usłyszał grzmot, zanim jeszcze ujrzał falę -ogromną, pulsującą masę wody, która wstrząsnęła durabetonem i pokonała zakręt jak wściekły, pędzący potwór. Kit zwinął się w kłębek i pozwolił, żeby fala uniosła go wzdłuż kanału, aż do miejsca spadku. Przez parę minut gnał z prądem, jakby nigdy w życiu nie opuszczał Glee Anselm. Przypływ cisnął nim o ścianę, ale Kit rozluźnił się i pozwolił nieść tej sile, wyczuwając ciśnienie i puste miejsca w szalejącym żywiole. Przed nim była krata - potężne metalowe pręty zespawane tak, aby przelot między nimi nie był większy od pięści.
Menu
- Główna
- Newralgicznym ośrodkiem była
- Obi-Wan miał jednak
- Na obiekty ataku
- Kit przyjrzał się
- Mieli dziesiątki gatunków
- - Coś powiem
- Na rynek prowadziło
- Glymphid odwrócił się
- - To elektrownia.
- Ta myśl otrzeźwiła
- Do tej pory
- Ofiara miała na
- Ale nadzieja jest
- Czy ZJ włączy
- Może by go
- Włosy na głowie
- Kikuty odciętych ramion
- Jedi nie wiedział,
- Urządzenie służyło mu
- Był w stanie
- Miecz świetlny Kita
- Nie miał punktu
- Spojrzał na chronometr
- Każda kropla wody
- Wsunął się do
- Jeszcze więcej zamieszania,
- Strażnicy wrzeszczeli i
- Takiej jatki właśnie
- Trzy żołądki G'Mai
- Na razie wyprostowała
- Mapa strony