Urządzenie służyło mu

dobrze, lecz teraz miał inne problemy. Nie miał czasu na zabawki. ROZDZIAŁ 64 Dwadzieścia pięć kilometrów dalej Kit Fisto przycupnął w cieniu bielonych, gładkich ścian stacji głębinowej. Czekał. Promienie detekcyjne omiatały obszar co dwadzieścia sekund - niewidzialne, niewykrywalne dla nikogo bez specjalistycznego sprzętu lub głębokiej wrażliwości na Moc. Przeprowadził ich przez energetyczny labirynt z poziomu na poziom, dopóki nie znaleźli się w cieniu ścian stacji. - Teraz was zostawię. Jeśli zdołacie odciąć zasilanie, spróbujcie się dostać do środka. - A ty? - zapytał Thak Val Zsing. - Będę tam na was czekał - odparł Kit i zajrzał do płaskodennego, durabetonowego koryta rzeki za murami. Bez jednego słowa skoczył i zsunął się po szorstkiej, ukośnej płaszczyźnie w kierunku dna.

Menu