Ofiara miała na

sobie mundur bez kaptura; Obi-Wan przebrał się, ale nie miał czym zasłonić twarzy. Mógł tylko mieć nadzieję, że nie od razu go rozpoznają w tłumie robotników. Liczył na to, że dzięki temu zginie mniej ludzi. Ich pierwotna misja poniosła klęskę. Może teraz sprawy nabiorą właściwego obrotu i tempa... Wszedł do nastawni i obrzucił ją szybkim spojrzeniem. Była mniejsza niż sądził. Wzdłuż ścian ciągnęły się rzędy komputerów sterujących. Były dość proste i mogło je obsługiwać najwyżej dwóch pracowników. Miał nadzieję, że robił to tylko jeden i że był nim mężczyzna leżący w sąsiednim pomieszczeniu. Nagle jego optymizm zgasł. Pośrodku pokoju przycupnęła złudnie piękna, złocista klepsydra robota typu ZJ. Obi-Wan jęknął. Każdy idiota mógł przewidzieć, że Cestus nie zaprzestanie produkcji robotów na własne potrzeby.

Menu