Do tej pory
jednak wszystko szło dobrze. Zamek okazał się skomplikowany i trudny do sforsowania. Pora na system bezpieczeństwa. Przesuwał opuszkami palców po krawędzi, usiłując wyczuć wszystkie zabezpieczenia. Są. Jego palce natrafiły na przewody, ale nie były one pod napięciem. Wynikało z tego, że system alarmowy w ciągu dnia był wyłączony. Stacja uzdatniania prawdopodobnie i tak roiła się od strażników. Obi-Wan włączył miecz świetlny i wyciął zamek razem z oknem. Kiedy iskry przestały się sypać, a otwór ostygł, Jedi wyciągnął rękę i pchnął skrzydło. Prześliznął się przez szczelinę i znalazł się wewnątrz. Pokój był pusty, ale nie trwało to długo - wkrótce ktoś uchylił drzwi. Jedi jednym skokiem przemierzył pomieszczenie i schował się, zanim drzwi otworzyły się do końca. Wszedł jakiś mężczyzna i Obi-Wan obezwładnił go, zanim tamten zdołał się zorientować, że coś mu grozi.
Menu
- Główna
- Newralgicznym ośrodkiem była
- Obi-Wan miał jednak
- Na obiekty ataku
- Kit przyjrzał się
- Mieli dziesiątki gatunków
- - Coś powiem
- Na rynek prowadziło
- Glymphid odwrócił się
- - To elektrownia.
- Ta myśl otrzeźwiła
- Do tej pory
- Ofiara miała na
- Ale nadzieja jest
- Czy ZJ włączy
- Może by go
- Włosy na głowie
- Kikuty odciętych ramion
- Jedi nie wiedział,
- Urządzenie służyło mu
- Był w stanie
- Miecz świetlny Kita
- Nie miał punktu
- Spojrzał na chronometr
- Każda kropla wody
- Wsunął się do
- Jeszcze więcej zamieszania,
- Strażnicy wrzeszczeli i
- Takiej jatki właśnie
- Trzy żołądki G'Mai
- Na razie wyprostowała
- Mapa strony