Ta myśl otrzeźwiła
go trochę. Ulice powstały na planie oryginalnej struktury kopca roju, z matematyczną precyzją wytyczonego labiryntu. Obi-Wan bez trudu znajdował drogę w kodowanych kolorami uliczkach, dopóki nie znalazł się trzy piętra poniżej otoczenia klockowatego brunatnego budynku. Wśliznął się w alejkę, obserwując budynek z boku. Widział już wcześniej schemat, ale skoro miał taką możliwość, wolał to sprawdzić osobiście. Trzy piętra. Zgodnie z uzyskaną informacją najważniejsze instalacje znajdowały się na trzecim piętrze, dlatego właśnie tam zamierzał się udać. Obi-Wan prześlizgiwał się od cienia do cienia na ścianie i wspinał po najwęższych półkach i szczelinach, gdzie nawet płazowi trudno byłoby znaleźć punkt zaczepienia. Kiedy znalazł się przy oknie, popatrzył w dół, na ulicę. Aleja była wąska, więc z dołu trudno go było dostrzec, gdyby jednak ktoś spojrzał prosto w górę, mógł powstać poważny problem.
Menu
- Główna
- Newralgicznym ośrodkiem była
- Obi-Wan miał jednak
- Na obiekty ataku
- Kit przyjrzał się
- Mieli dziesiątki gatunków
- - Coś powiem
- Na rynek prowadziło
- Glymphid odwrócił się
- - To elektrownia.
- Ta myśl otrzeźwiła
- Do tej pory
- Ofiara miała na
- Ale nadzieja jest
- Czy ZJ włączy
- Może by go
- Włosy na głowie
- Kikuty odciętych ramion
- Jedi nie wiedział,
- Urządzenie służyło mu
- Był w stanie
- Miecz świetlny Kita
- Nie miał punktu
- Spojrzał na chronometr
- Każda kropla wody
- Wsunął się do
- Jeszcze więcej zamieszania,
- Strażnicy wrzeszczeli i
- Takiej jatki właśnie
- Trzy żołądki G'Mai
- Na razie wyprostowała
- Mapa strony